Nie sądziłam, że ten listopad nadejdzie.
W przeddzień zakończenia wspaniałej przygody z Zabytkami. W przed dzień remontów.
Także miłości. Wyraźnie ją czuję - sypiam lżej, budzę się tak, jakby Syriusz, mgławice i wszelkie pyły stworzyły dla moich oczu kordon. Ręce, które obejmowały nieskończoność Oriona.
Zamykam oczy, gdy trzymam w rękach listy.
środa, 26 listopada 2014
wtorek, 17 czerwca 2014
Pora w drogę
Raz jeszcze muszę tam wrócić. Odnaleźć groby prapradziadków.
Spojrzeć za siebie i dowiedzieć się, czy czas w pewnych miejscach nadal pozostaje cichy i skupiony.
http://www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Moje_wiersze/Ernst_Wiechert_Pora_w_droge.pdf
Spojrzeć za siebie i dowiedzieć się, czy czas w pewnych miejscach nadal pozostaje cichy i skupiony.
http://www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Moje_wiersze/Ernst_Wiechert_Pora_w_droge.pdf
niedziela, 15 czerwca 2014
Od niedawna pracuję. Każdego dnia zarabiam pieniądze i czuję się coraz pewniej. Czuję w końcu, że wiele rzeczy zwyczajnie uleciało, znów budzę się bez tego ciężaru, który dawno temu przygniatał mnie od momentu pojawienia się pierwszej świadomej myśli.
Dziś widzę ten czas jako pewne przejście do kolejnego etapu. Gdy wydawało się, że nie dam rady przespać znów kolejnej nocy, mój przyjaciel przytulił mnie, powiedział "wyciągnę cię z tego".
Może kiedyś starczy mi odwagi, aby podziękować, aby powiedzieć, że żadne słowa o miłości i przywiązaniu, o wdzięczności nie oddadzą tego, jak bardzo się cieszę, że mogłam go poznać.
Tak więc milczę. Ale jest w tej ciszy wiele piękna, dostępnego tylko dla tych, którzy choć raz okazali komukolwiek miłosierdzie.
Dziś widzę ten czas jako pewne przejście do kolejnego etapu. Gdy wydawało się, że nie dam rady przespać znów kolejnej nocy, mój przyjaciel przytulił mnie, powiedział "wyciągnę cię z tego".
Może kiedyś starczy mi odwagi, aby podziękować, aby powiedzieć, że żadne słowa o miłości i przywiązaniu, o wdzięczności nie oddadzą tego, jak bardzo się cieszę, że mogłam go poznać.
Tak więc milczę. Ale jest w tej ciszy wiele piękna, dostępnego tylko dla tych, którzy choć raz okazali komukolwiek miłosierdzie.
wtorek, 1 kwietnia 2014
Pomyślałam dziś po raz pierwszy, że jestem pogodzona. Moje życie musiało wyglądać tak, a nie inaczej. Gdyby nie wszystkie doświadczenia, jakże mogłabym odczuwać pewną zgodę na przyszłość?
Emilce i Andrzejowi niedługo urodzi się maluszek. Igor zda testy gimnazjalne. Łukasz będzie pisał doktorat. Tato będzie oczekiwał na deszcz po pierwszych zasiewach. Marta skończy prawo i nadal będzie rosnąć w mądrość i siłę. Ania wyjdzie za mąż i będzie szczęśliwa. Będzie piękną panną młodą.
Moja pościel pachniała wczoraj słońcem i wiatrem. Nad ranem śnił mi się Łukasz. Bardzo kochałam jego ukochanie świata, szczęście za obiektywem aparatu, nasze marzenia i szepty od Warmii i Mazur po Szwajcarię.
Tymczasem nie mogę pojechać na konferencję. Oszukiwałam się długo, ale to zapalenie płuc a nie wiosenne przemęczenie.
Myślami jestem w naszym dworku. W 2004 r. duże szkody wywołało trzęsienie ziemi. Jeden dom, tyle znaczeń i znaków upływu czasu.
Emilce i Andrzejowi niedługo urodzi się maluszek. Igor zda testy gimnazjalne. Łukasz będzie pisał doktorat. Tato będzie oczekiwał na deszcz po pierwszych zasiewach. Marta skończy prawo i nadal będzie rosnąć w mądrość i siłę. Ania wyjdzie za mąż i będzie szczęśliwa. Będzie piękną panną młodą.
Moja pościel pachniała wczoraj słońcem i wiatrem. Nad ranem śnił mi się Łukasz. Bardzo kochałam jego ukochanie świata, szczęście za obiektywem aparatu, nasze marzenia i szepty od Warmii i Mazur po Szwajcarię.
Tymczasem nie mogę pojechać na konferencję. Oszukiwałam się długo, ale to zapalenie płuc a nie wiosenne przemęczenie.
Myślami jestem w naszym dworku. W 2004 r. duże szkody wywołało trzęsienie ziemi. Jeden dom, tyle znaczeń i znaków upływu czasu.
sobota, 29 marca 2014
"Przypatrzcie się liliom"..
Zawsze gdy przychodzi sobota, czuję się bardzo dobrze w naszym domku na końcu świata. Całe dzieciństwo było pełne ikon, pierzyn w pokoju pełnym słońca.
Spotkałam dziś starszą kobietę- powiedziała, że moja babcia nie zdążyła się nacieszyć wnuczką.Wtedy znów czuję, że brakuje mi babci. Urodziła się 16 kwietnia. Pomyślałam o niej wczoraj, "moja wiosenna babcia Anastazja". Myślę, że piękno jest tym, co trwa, ale tylko ludzie o czystym sercu mogą je pojąć i trwać w jego blasku. Dotyczy to wystroju wnętrz- przeczytałam dziś, że im mniej kolorów, tym piękniej.
Wczoraj Paweł wyciął czarny bez, który się troszkę rozbestwił i obrósł werandę.
Cieszę się, że nasz piękny dom tej wiosny będzie uporządkowany. Przyniosłam do wazonu złote bazie, pełno już motyli, pszczół i kwitnących kwiatów.
Bardzo lubię Kazanie na Górze, chciałoby się istnieć tak naprawdę jak ptaki, lilie- z ufnością, bez lęku, skupiając swe myśli tylko na Najważniejszym.
Spotkałam dziś starszą kobietę- powiedziała, że moja babcia nie zdążyła się nacieszyć wnuczką.Wtedy znów czuję, że brakuje mi babci. Urodziła się 16 kwietnia. Pomyślałam o niej wczoraj, "moja wiosenna babcia Anastazja". Myślę, że piękno jest tym, co trwa, ale tylko ludzie o czystym sercu mogą je pojąć i trwać w jego blasku. Dotyczy to wystroju wnętrz- przeczytałam dziś, że im mniej kolorów, tym piękniej.
Wczoraj Paweł wyciął czarny bez, który się troszkę rozbestwił i obrósł werandę.
Cieszę się, że nasz piękny dom tej wiosny będzie uporządkowany. Przyniosłam do wazonu złote bazie, pełno już motyli, pszczół i kwitnących kwiatów.
Bardzo lubię Kazanie na Górze, chciałoby się istnieć tak naprawdę jak ptaki, lilie- z ufnością, bez lęku, skupiając swe myśli tylko na Najważniejszym.
piątek, 28 marca 2014
„Pijcie żar, sączcie światło...
„Nie ma nic piękniejszego niż
wiosenny poranek”, mawia mój ojciec.
Podczas takich poranków rodzi się nie
tylko dzień. Żyjąc tutaj, rozumiesz, że widzisz narodzenie
Człowieka.
Ziemia jest jeszcze bardzo miękka.
Płoszę po drodze kaczki. Nie mają pojęcia, że staw po którym
pływają jest bardzo osobliwy. Zebrano do niego wszystkie karabiny,
działa i inne wojenne „zabawki” i zakopano. Wojna jest ogromną
i trwałą nierównowagą w świecie- na szczęście życie zawsze
zakwita w miejscu katastrof.
Uciekła przede mną mała sarna. Nie
rozumiem, dlaczego podchodzą tak blisko- czuję się trochę
przytłoczona tymi żurawiami, stadami saren, pierwszymi bocianami.
Nawet gałązki brzozy w wazonie skutecznie odciągają mnie od
wszelkich spraw. Jest ich tak wiele.
Wszystko jest zamglone. Widzę, jak
mgły opływają ziemię, drzewa. W oddali pojedyncze drzewa
wyglądają jak kruche istoty. Jest jeszcze chłodno, chciałoby się
wyciągnąć rękę do tych mgieł, w nadziei, że to ciepły puch.
Nie trzeba już nigdzie iść, ani
zmieniać niczego. Znicze na cmentarz przywołują jednak miły obraz
pięknych, białych świateł na grobach moich przodków. Jestem
czwartym pokoleniem mieszkającym w tym miejscu. Kobiety tutaj muszą
być bardzo dzielne. Każda z nich wyszywała, układała
kwiaty i pieśni.
„Pijcie żar, sączcie światło.."- nie pamiętam, skąd znam te słowa.
Wracam pogodna, wyprostowana.Trzeba walczyć o innych, inaczej życie nie ma sensu.
czwartek, 27 marca 2014
"..zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną." Psalm 23
Kronika czasu pokoju to zapis codzienności w miejscu, które zostało mi dane. To nie jest tak, że wszyscy mamy wybór, że możemy robić w życiu to, co sobie wymyślimy.
Wierzę, że mi i moim bliskim, dano w tym porządku świata zadanie, aby opiekować się ziemią, domem, dziedzictwem kilku narodów i kilkoma ludźmi.
Kronika czasu pokoju to kilka momentów, za które dziękuję każdego dnia. Często mam poczucie, że otacza mnie już tylko jasność, wiele piękna i szczęścia. Urodziliśmy się jednak, aby pracować, toteż każdego dnia muszę na nowo myśleć o tym, czego się ode mnie wymaga.
Siedziałam wczoraj w salonie z 1926 roku. Zmęczona, otworzyłam szeroko okna, spojrzałam w słońce i poczułam, że znalazłam spokój. Spełnianie marzeń to kawał ciężkiej pracy.
Wierzę, że mi i moim bliskim, dano w tym porządku świata zadanie, aby opiekować się ziemią, domem, dziedzictwem kilku narodów i kilkoma ludźmi.
Kronika czasu pokoju to kilka momentów, za które dziękuję każdego dnia. Często mam poczucie, że otacza mnie już tylko jasność, wiele piękna i szczęścia. Urodziliśmy się jednak, aby pracować, toteż każdego dnia muszę na nowo myśleć o tym, czego się ode mnie wymaga.
Siedziałam wczoraj w salonie z 1926 roku. Zmęczona, otworzyłam szeroko okna, spojrzałam w słońce i poczułam, że znalazłam spokój. Spełnianie marzeń to kawał ciężkiej pracy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)