Nie sądziłam, że ten listopad nadejdzie.
W przeddzień zakończenia wspaniałej przygody z Zabytkami. W przed dzień remontów.
Także miłości. Wyraźnie ją czuję - sypiam lżej, budzę się tak, jakby Syriusz, mgławice i wszelkie pyły stworzyły dla moich oczu kordon. Ręce, które obejmowały nieskończoność Oriona.
Zamykam oczy, gdy trzymam w rękach listy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz