sobota, 29 marca 2014

"Przypatrzcie się liliom"..

Zawsze gdy przychodzi sobota, czuję się bardzo dobrze w naszym domku na końcu świata. Całe dzieciństwo było pełne ikon, pierzyn w pokoju pełnym słońca.

Spotkałam dziś starszą kobietę- powiedziała, że moja babcia nie zdążyła się nacieszyć wnuczką.Wtedy znów czuję, że brakuje mi babci. Urodziła się 16 kwietnia. Pomyślałam o niej wczoraj, "moja wiosenna babcia Anastazja". Myślę, że piękno jest tym, co trwa, ale tylko ludzie o czystym sercu mogą je pojąć i trwać w jego blasku. Dotyczy to wystroju wnętrz- przeczytałam dziś, że im mniej kolorów, tym piękniej.

Wczoraj Paweł wyciął czarny bez, który się troszkę rozbestwił i obrósł werandę.
Cieszę się, że nasz piękny dom tej wiosny będzie uporządkowany. Przyniosłam do wazonu złote bazie, pełno już motyli, pszczół i kwitnących kwiatów.

Bardzo lubię Kazanie na Górze, chciałoby się istnieć tak naprawdę jak ptaki, lilie- z ufnością, bez lęku, skupiając swe myśli tylko na Najważniejszym.



piątek, 28 marca 2014

„Pijcie żar, sączcie światło...

„Nie ma nic piękniejszego niż wiosenny poranek”, mawia mój ojciec.

Podczas takich poranków rodzi się nie tylko dzień. Żyjąc tutaj, rozumiesz, że widzisz narodzenie Człowieka.

Ziemia jest jeszcze bardzo miękka. Płoszę po drodze kaczki. Nie mają pojęcia, że staw po którym pływają jest bardzo osobliwy. Zebrano do niego wszystkie karabiny, działa i inne wojenne „zabawki” i zakopano. Wojna jest ogromną i trwałą nierównowagą w świecie- na szczęście życie zawsze zakwita w miejscu katastrof.

Uciekła przede mną mała sarna. Nie rozumiem, dlaczego podchodzą tak blisko- czuję się trochę przytłoczona tymi żurawiami, stadami saren, pierwszymi bocianami. Nawet gałązki brzozy w wazonie skutecznie odciągają mnie od wszelkich spraw. Jest ich tak wiele.

Wszystko jest zamglone. Widzę, jak mgły opływają ziemię, drzewa. W oddali pojedyncze drzewa wyglądają jak kruche istoty. Jest jeszcze chłodno, chciałoby się wyciągnąć rękę do tych mgieł, w nadziei, że to ciepły puch.

Nie trzeba już nigdzie iść, ani zmieniać niczego. Znicze na cmentarz przywołują jednak miły obraz pięknych, białych świateł na grobach moich przodków. Jestem czwartym pokoleniem mieszkającym w tym miejscu. Kobiety tutaj muszą być bardzo dzielne. Każda z nich wyszywała, układała kwiaty i pieśni.
„Pijcie żar, sączcie światło.."- nie pamiętam, skąd znam te słowa.  

Wracam pogodna, wyprostowana.Trzeba walczyć o innych, inaczej życie nie ma sensu.

czwartek, 27 marca 2014

"..zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną." Psalm 23

Kronika czasu pokoju to zapis codzienności w miejscu, które zostało mi dane. To nie jest tak, że wszyscy mamy wybór, że możemy robić w życiu to, co sobie wymyślimy.
Wierzę, że mi i moim bliskim, dano w tym porządku świata zadanie, aby opiekować się ziemią, domem, dziedzictwem kilku narodów i kilkoma ludźmi.

Kronika czasu pokoju to kilka momentów, za które dziękuję każdego dnia. Często mam poczucie, że otacza mnie już tylko jasność, wiele piękna i szczęścia. Urodziliśmy się jednak, aby pracować, toteż każdego dnia muszę na nowo myśleć o tym, czego się ode mnie wymaga.

Siedziałam wczoraj w salonie z 1926 roku. Zmęczona, otworzyłam szeroko okna, spojrzałam w słońce i poczułam, że znalazłam spokój. Spełnianie marzeń to kawał ciężkiej pracy.