Pomyślałam dziś po raz pierwszy, że jestem pogodzona. Moje życie musiało wyglądać tak, a nie inaczej. Gdyby nie wszystkie doświadczenia, jakże mogłabym odczuwać pewną zgodę na przyszłość?
Emilce i Andrzejowi niedługo urodzi się maluszek. Igor zda testy gimnazjalne. Łukasz będzie pisał doktorat. Tato będzie oczekiwał na deszcz po pierwszych zasiewach. Marta skończy prawo i nadal będzie rosnąć w mądrość i siłę. Ania wyjdzie za mąż i będzie szczęśliwa. Będzie piękną panną młodą.
Moja pościel pachniała wczoraj słońcem i wiatrem. Nad ranem śnił mi się Łukasz. Bardzo kochałam jego ukochanie świata, szczęście za obiektywem aparatu, nasze marzenia i szepty od Warmii i Mazur po Szwajcarię.
Tymczasem nie mogę pojechać na konferencję. Oszukiwałam się długo, ale to zapalenie płuc a nie wiosenne przemęczenie.
Myślami jestem w naszym dworku. W 2004 r. duże szkody wywołało trzęsienie ziemi. Jeden dom, tyle znaczeń i znaków upływu czasu.