piątek, 28 marca 2014

„Pijcie żar, sączcie światło...

„Nie ma nic piękniejszego niż wiosenny poranek”, mawia mój ojciec.

Podczas takich poranków rodzi się nie tylko dzień. Żyjąc tutaj, rozumiesz, że widzisz narodzenie Człowieka.

Ziemia jest jeszcze bardzo miękka. Płoszę po drodze kaczki. Nie mają pojęcia, że staw po którym pływają jest bardzo osobliwy. Zebrano do niego wszystkie karabiny, działa i inne wojenne „zabawki” i zakopano. Wojna jest ogromną i trwałą nierównowagą w świecie- na szczęście życie zawsze zakwita w miejscu katastrof.

Uciekła przede mną mała sarna. Nie rozumiem, dlaczego podchodzą tak blisko- czuję się trochę przytłoczona tymi żurawiami, stadami saren, pierwszymi bocianami. Nawet gałązki brzozy w wazonie skutecznie odciągają mnie od wszelkich spraw. Jest ich tak wiele.

Wszystko jest zamglone. Widzę, jak mgły opływają ziemię, drzewa. W oddali pojedyncze drzewa wyglądają jak kruche istoty. Jest jeszcze chłodno, chciałoby się wyciągnąć rękę do tych mgieł, w nadziei, że to ciepły puch.

Nie trzeba już nigdzie iść, ani zmieniać niczego. Znicze na cmentarz przywołują jednak miły obraz pięknych, białych świateł na grobach moich przodków. Jestem czwartym pokoleniem mieszkającym w tym miejscu. Kobiety tutaj muszą być bardzo dzielne. Każda z nich wyszywała, układała kwiaty i pieśni.
„Pijcie żar, sączcie światło.."- nie pamiętam, skąd znam te słowa.  

Wracam pogodna, wyprostowana.Trzeba walczyć o innych, inaczej życie nie ma sensu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz